Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poolka look. Pokaż wszystkie posty

Czy Twoje dziecko jest pewne siebie ?

W dzieciństwie często wymagano ode mnie pokorności - sam nie wiem czy dobrze.
To kłóci się z moja pewnością siebie, którą wbrew pozorom łatwo zachwiać.
Dobrze byłoby gdyby Czort przejął pewność siebie po Tatuśku.
Kto wie, może właśnie tym mi zaimponował :)
Pewność siebie powiązana jest z naszą samooceną a nasza samoocena wiąże się z życiem towarzyskim. Jeśli nasza samoocena jest wysoka wzrasta pewność siebie a wtedy łatwo zdobywamy kontakty czujemy się szczęśliwi oraz spokojni psychicznie.

Jak moim zdaniem kształcić pewność siebie u dziecka ?
Otóż, czytajcie :D

1. Zaczynamy od siebie.
Niestety musimy zacząć od siebie, musimy pokonać lęk. Brak pewności siebie czy niska samoocena jest nabyta po nikim jej nie odziedziczyliśmy. Zatem bierzemy kartkę długopis i piszemy sobie na karteczkach co chcemy zmienić np. od dziś, nic nie robię wbrew sobie - to przecież nie znaczy, że jestem nie miła.
To Ty jesteś pierwszym nauczycielem Twojego dziecka !

2.Pozytywne emocje
Chwal, nagradzaj, uśmiechaj się, kochaj, podziwiaj, zachęcaj, ufaj - pokazuj pozytywne emocje :)
Obdaruj dobrym i prostym czynem codziennie - i pokaż jaka jest z tego wielka radość.

3. Szanuj
Szanuj wybory dziecka - jeśli lubi spodenki, niech je nosi.
Nie neguj, nie wyśmiewaj wyborów ( uśmiechnij się w duszy, jeśli rzeczywiście wydaje Ci się to zabawne)
Wolisz rzeczy piękne, hand -made ? - a Twoje dziecko lalki plastik-fantastik ? niech tak zostanie :)

4.Wspieraj
Stawaj w obronie swojego dziecka - nie mówię ZAWSZE.
Jednak daj mu wsparcie, pewność, że może na Ciebie liczyć.
W konfliktowej sytuacji wysłuchaj - to, że zawsze Twoje dziecko należało do łobuzów i zazwyczaj zaczynało jakieś przepychanki o miśka czy lalkę - nie znaczy, że i tym razem zawiniło.

5. Pozwól na własne zdanie
Nie baw się w adwokata, jeśli Twoje dziecko potrafi się wypowiedzieć a chociażby powiedzieć czego chce a czego nie - pozwól na to.
Np. w sytuacjach, kiedy Twoje dziecko zostało obsypane z premedytacja piaskiem czy zabrano mu zabawkę - daj się mu wypowiedzieć. Nawet jeśli miałaby powiedzieć only : 'nu, nu,' czy 'nie wolno'.
Nie bagatelizuj sprawy słowami : 'nic się nie stało'  - Twoje dziecko poczuło inaczej.

Właśnie to wszystko postaram się wprowadzić w życie - ciekawa jestem jakie Wy macie pomysły ?

Poniżej jesienna fotorelacja a w roli głównej ENCE-PENCE <- KLIK
Znacie tą unikatowa biżuterię?
Niepowtarzalna i wyjątkowa - dla Matki i córki
Klasyczna a w tym wszystkim nowoczesna - Czort jak Matka sroką biżuteryjną jest :)
Chyba nie muszę Wam pisać jak zaświeciły się jej oczy - jak zobaczyła przesyłkę ?:)














Blankowa stylówka:
czapka - Czesiosiuch
komin - Poolka Look
płaszczyk - Next
bransoletka - Ence-Pence
sukienka - Next
rajstopy - Pepco
buty - Cool Club

Z dzieckiem do restauracji

Będąc jeszcze w młodym, kwitnącym wieku bywałam na śniadaniach, lunchach, obiadach etc. w restauracjach, knajpkach i innych tego typu miejscach . To był piękny stan! O tak!
Siedzisz, plotkujesz, śmiejesz się, błogość może zepsuć tylko długie oczekiwanie na posiłek, ale tylko wtedy, kiedy jesteś mocno głodna.
Potem przynoszą i raczą pysznościami, jak Ci nie smakuje to zamawiasz nowe.
Spokojnie jesz, nikt Ci nie przeszkadza.
Potem deser z kawą i tak siedzisz, chilloutujesz .
Poczucie sytości, też wtedy fajne - wspominam aaa <3
Czemu ? Bo mimo tego, że czujesz się jak słoń afrykański to i tak siedzisz i czekasz aż stan ten przejdzie, no czasem dla rozruszania zrobisz spacer po posiłku.
A jak na spacer to taka czysta, dalej piękna - jaka przyszłaś.
Wszystko takie piękne, że aż ciężko mi w to teraz uwierzyć

Ehmm a czy w tym wszystkim zauważałam rodziców z dziećmi..?
Tak, oczywiście. Czasem byli długooo a czasem dziwnie znikali..

Zawsze dla mnie było to śmieszne zjawisko.
Do czasu...

Jestem mamą od 22 marca 2012 roku i od tamtej pory moja błogość w restauracjach zapisała na czarnej tabliczce - białym, wielkim drukiem THE END.
Jak wygląda to teraz ?
Nie siedzę i plotkuję bo muszę ganiać po całej restauracji za Czortem.
Czasem znudzona i pełna wiary, że nie pójdzie dalej niż stoi - przysiądę jednym moim pośladkiem na końcu krzesła, by to zaraz posuwać się dalej i dojść do normalnej pozycji siedzącej... no tak, wtedy moja wiara idzie w las...dziecko znikło z mojego pola widzenia.
Oczywiście lepsze są sytuacje, kiedy to z nami jest Tatuśko - jednak przepychanki słowne typu: "teraz ty idziesz" kończą się na tym, że każde z nas je zimne, połknięte - no i zadowolenia nie ma...
A no tak, bo ja spokojnie zjeść nie mogę - połykam, kęsy wielkie, najlepiej łyżką stołową i zimne, które nie smakuje, tak jak sobie to wymarzył mój żołądek
Nie wspomniałam, że okres oczekiwania na posiłek - zawsze, ale to zawsze mi się dłuży...
Dziecko moje do ciągle głodnych należy, pilnować je muszę by "żebractwa" nie uprawiała przy stolikach...
Więc, kiedy to posiłek ląduje już na stole - np. taki pyszny, tłuściutki, gorący rosołek to wyobraźcie sobie mojego głodomora...
Oczywiście krzyczy..Ona sama, ona głodna,daj ..!
Matka chcąc przyspieszyć i  gdzieś tam skończyć teatrzyk a dla obserwatorów skrócić seans - chucha, dmucha... no i co?
I ten piękny rosołek z oczkami jak to powinno być w najprawdziwszym rosole, kapie mi na bluzkę czy sukienkę, choć to akurat mało ważne bo zawsze po skończonym posiłku okrycie moje - ściereczką kuchenną się staje.. i już nie taka piękna jak weszłam..
Na spacer dla rozruszania to koło domu pójdę, kiedy dresy czy inne przydomowe kreacje narzucę.
Po skończonym posiłku dziecka, przychodzą nasze... ale to już wiecie jak to wygląda...
Głowa nad samiutkim talerzem i wiosłuję, jem połykając... po tym podobno wzdęcia... a gdzie tam ze mną do restauracji iść.. ;)
Kawa i deser hmm to zależy od naszych sił i ilości ludzi w restauracji.. bo to nie wiadomo czy ciągnąc spektakl czy zawijać się na kawę do domu i tak powiedzmy spokojnie wypić ją w sowich kanapowych  zaciszach..
Stan sytości - owszem czasem bywa ( od tych wielkich kawałków połkniętych), ale czy on teraz jest taki fajny, jak kiedyś był ?
No zdecydowanie nie!!
Bo widzieliście kiedyś słonia goniącego tygrysa?

Tego dnia wybrałam się z Blanką do mojej ulubionej Olsztyńskiej restauracji.
Miałam ochotę na sushi i dobrą kawę latte.
Życie chciało inaczej...
Kawę wzięłam i rosół a sushi ?
Odechciało się mnie.. ;)
  
Czortowa stylówka, czyli ten wspaniały komplecik i komin znajdziecie tuu --> Poolka Look