Wakacyjny skrót iPhonowy :)

Kilka słów.. dosłownie
Matka odsapnąć zdołała, choć do tej pory zastanawiam się kto miał lepsze wakacje..
Matka z dzieckiem koczująca po całym Trójmieście czy Tatuśko, który został w domu.. ?
Hyhy noł meter ;)
To nasz mały skrót, który pozwoli choć na chwilę przenieść się w nasz wojaże.
A jak tylko się ogarnę i wyjdę z stosów maili i innych pilnych spraw napiszę wam więcej

Przez te 9 dni zaliczyłyśmy księżniczkowe party, zoo, plażę, lans tez był :)
Odwiedziłyśmy rodzinkę i przyjaciół, no i poznałam wspaniałych ludzi :)
A w tym jedną, moją wspaniałą fankę <3
O tym w następnym poście - do tej pory, kiedy wspominam to spotkanie to cała się czerwienię ;)

Wyniki rozdawajki :
A kołyska leci do Grety Kamińskiej :)
Szczęściaro zgłaszaj się do nas :))















Must have plażowy / czyli o czym nie zapominamy, wybierając się na plażę.

Nadchodzą upały... ja już czuję, nie wiem jak wy :) ?
Co prawda dziś słonko pokazało się grubo po 12, ale temperatura oznajmiła, żeby szykować się na hot upały, tropiki i polską Majorkę.
Zatem Matka jedzie na wycieczkę, bierze Czorta w teczkę.
A Blanka jak to Blanka, nie narobi sisiu - boooo
Attention!
Moje dziecko od miesiąca sika do nocnika - a ja zła Matka nawet się nie pochwaliłam :)
Drzemki też już bez pampersa, tylko noce zostały.. trzymać kciuki !!

Wracając do wycieczki - jedziemy plażować na trójmiejskie plaże, jedziemy lansować się na sopockie molo, do Neptuna też zajdziemy by nie czuł się gorszy ;)
Zatem nasz trip - typowo wakacyjny zaczyna się już jutro a kończy w następną niedzielę.
Zamierzamy chilloutować, odpoczywać, bez stresa i ciśnienia.
To typowo babski reset, Tatuśko zostaje a ja jadę ze swoją najlepszą przyjaciółką - Czortową Blanką  <3

A to nasz Must Have Plażowy
Ciekawa jestem co byście dorzucili ?


Kolejność losowa

1. Multi Use Bag  od Mon Petit bleu  - praktyczny woreczek z mnóstwem zastosowań, kiedyś już o nim pisałam --> TU Ja używam go do mokrych rzeczy, co by później nie  zmoczyć reszty. Już wyobrażam sobie - mokry, cały w piasku strój Blanki. Dlatego na bank jedzie z nami :)

2. Balsamy, kremy ochronne - ja najbardziej chwalę sobie Nivea. Najlepsze to te z dozownikiem - psikasz rozcierasz i jeszcze do tego tak super pachnął mmmm.

3. Numer trzy to crocsy najlepsze "klapko- sandały" jak to mówi Babcia Blankowa  :) Nasze kupione w Zalando - jeszcze kilka dni temu widziałam promocje, zaglądajcie.

4. Koło do pływania - Tukan intexowy - który to z południa Polski do nas dotarł :)
Mimi-decoupage dziękujemy :* ( wiem, że ostatnio Biedronka miała mnóstwo akcesoriów z intexa, jeśli jesteście zainteresowani )

5. Okrycie kąpielowe Skip Hop, czyli ręcznik - do tej pory była sowa. Na obrazku. ta po lewej - w tym roku zaopatrzyliśmy się w małpkę. Znajdziecie je w tatata.pl

6. Silikonowe wiaderko - "najlepsiejszy" gadżet, który pokocha każdy rodzic, tak mało zajmuje miejsca w walizce, że można spokojnie brać każdy kolor ;) Jeśli interesuje Was i chcecie więcej to lećcie do Przydajesie.pl

7. Kapelusz na głowę - konieczność na upały !
My chwalimy sobie H&Mowy kapelusz z uszkami - idealnie dopasowany do główki. Nie potrzebne żadne wiązania, gumki.

8. Bidon Skip Hop - od momentu, kiedy to Blanka zajarzyła picie ze słomki - zawsze go mamy.
Znajdziecie go również w tatata.pl


Z dzieckiem do restauracji

Będąc jeszcze w młodym, kwitnącym wieku bywałam na śniadaniach, lunchach, obiadach etc. w restauracjach, knajpkach i innych tego typu miejscach . To był piękny stan! O tak!
Siedzisz, plotkujesz, śmiejesz się, błogość może zepsuć tylko długie oczekiwanie na posiłek, ale tylko wtedy, kiedy jesteś mocno głodna.
Potem przynoszą i raczą pysznościami, jak Ci nie smakuje to zamawiasz nowe.
Spokojnie jesz, nikt Ci nie przeszkadza.
Potem deser z kawą i tak siedzisz, chilloutujesz .
Poczucie sytości, też wtedy fajne - wspominam aaa <3
Czemu ? Bo mimo tego, że czujesz się jak słoń afrykański to i tak siedzisz i czekasz aż stan ten przejdzie, no czasem dla rozruszania zrobisz spacer po posiłku.
A jak na spacer to taka czysta, dalej piękna - jaka przyszłaś.
Wszystko takie piękne, że aż ciężko mi w to teraz uwierzyć

Ehmm a czy w tym wszystkim zauważałam rodziców z dziećmi..?
Tak, oczywiście. Czasem byli długooo a czasem dziwnie znikali..

Zawsze dla mnie było to śmieszne zjawisko.
Do czasu...

Jestem mamą od 22 marca 2012 roku i od tamtej pory moja błogość w restauracjach zapisała na czarnej tabliczce - białym, wielkim drukiem THE END.
Jak wygląda to teraz ?
Nie siedzę i plotkuję bo muszę ganiać po całej restauracji za Czortem.
Czasem znudzona i pełna wiary, że nie pójdzie dalej niż stoi - przysiądę jednym moim pośladkiem na końcu krzesła, by to zaraz posuwać się dalej i dojść do normalnej pozycji siedzącej... no tak, wtedy moja wiara idzie w las...dziecko znikło z mojego pola widzenia.
Oczywiście lepsze są sytuacje, kiedy to z nami jest Tatuśko - jednak przepychanki słowne typu: "teraz ty idziesz" kończą się na tym, że każde z nas je zimne, połknięte - no i zadowolenia nie ma...
A no tak, bo ja spokojnie zjeść nie mogę - połykam, kęsy wielkie, najlepiej łyżką stołową i zimne, które nie smakuje, tak jak sobie to wymarzył mój żołądek
Nie wspomniałam, że okres oczekiwania na posiłek - zawsze, ale to zawsze mi się dłuży...
Dziecko moje do ciągle głodnych należy, pilnować je muszę by "żebractwa" nie uprawiała przy stolikach...
Więc, kiedy to posiłek ląduje już na stole - np. taki pyszny, tłuściutki, gorący rosołek to wyobraźcie sobie mojego głodomora...
Oczywiście krzyczy..Ona sama, ona głodna,daj ..!
Matka chcąc przyspieszyć i  gdzieś tam skończyć teatrzyk a dla obserwatorów skrócić seans - chucha, dmucha... no i co?
I ten piękny rosołek z oczkami jak to powinno być w najprawdziwszym rosole, kapie mi na bluzkę czy sukienkę, choć to akurat mało ważne bo zawsze po skończonym posiłku okrycie moje - ściereczką kuchenną się staje.. i już nie taka piękna jak weszłam..
Na spacer dla rozruszania to koło domu pójdę, kiedy dresy czy inne przydomowe kreacje narzucę.
Po skończonym posiłku dziecka, przychodzą nasze... ale to już wiecie jak to wygląda...
Głowa nad samiutkim talerzem i wiosłuję, jem połykając... po tym podobno wzdęcia... a gdzie tam ze mną do restauracji iść.. ;)
Kawa i deser hmm to zależy od naszych sił i ilości ludzi w restauracji.. bo to nie wiadomo czy ciągnąc spektakl czy zawijać się na kawę do domu i tak powiedzmy spokojnie wypić ją w sowich kanapowych  zaciszach..
Stan sytości - owszem czasem bywa ( od tych wielkich kawałków połkniętych), ale czy on teraz jest taki fajny, jak kiedyś był ?
No zdecydowanie nie!!
Bo widzieliście kiedyś słonia goniącego tygrysa?

Tego dnia wybrałam się z Blanką do mojej ulubionej Olsztyńskiej restauracji.
Miałam ochotę na sushi i dobrą kawę latte.
Życie chciało inaczej...
Kawę wzięłam i rosół a sushi ?
Odechciało się mnie.. ;)
  
Czortowa stylówka, czyli ten wspaniały komplecik i komin znajdziecie tuu --> Poolka Look
















  








Pimp My Wózek

Zapraszam Was na moje wydanie "Pimp My Wózek" :)

Zbliża się okres letnio / wczasowy, zatem wózki mają branie.
Bo kiedy one bardziej potrzebne, jak nie teraz.
Jedziesz na urlop. Chodzicie, zwiedzacie - dziecko marudzi.. To co? Do wózka siuup
Jedziesz na wczasy, w te góralskie lasy - dziecko marudzi, bo komu chce się chodzić po tych lasach ;)
To co? Do wózka siup.
Idziesz na plażę - dziecko 100% naładowane energaizerem, a wózek? Toć to "pomagier" Twój , wielbłąd inaczej. Bo jak to samemu wtachasz na plażę parasol, parawan i lodóweczkę z chłodnym piwem dla Tatusia ?? No jak?
I tak mogłabym wymieniać i wymieniać..
Sytuacji jest masę, dlatego Ty Rodzicu zadbaj o swój wózek by był dla Ciebie podporą, ulgą w tych upalnych jak i deszczowych dniach :)

Nasz wózek to Micralite super lite. Uwierzcie do tej pory nie znalazłam lepszego, kupiłam nawet Maclarena denim Questa strollera ale to nie ta bajka. Nim mogę jeździć tylko po posiadłości lalki Barbie.
Nasz żółciutki Micralite miał być zdradzony, ale zanim to zrobiłam pocałowałam go w kółka i przeprosiłam ciepłym prysznicem z pianą.

Otóż wózek to inwestycja - trzeba dbać bo można sprzedać :)
Zatem "Pimp My Wózek" zaczął się delikatnie od organizera do wózka.
Podręczna rzecz gdzie włożysz klucze, telefon i portfel ( są przegródki na rzepę, więc tam wciskam)
Pojemnik nie jest zamykany, dlatego zawsze mam go na oku albo kładę na niego jakąś bluzę by nie kusił oka ;) Co jeszcze mi się podoba ? Jest sztywny !! - np. ląduje tam kubek termiczny z kawą i się nie przewraca.
Pojemnik z żółtym nosorożcem robi uliczne furorę bo często pytano mnie gdzie? ile? czy był w komplecie ? :)

Kolejnym krokiem "Pimp My Wózek" to miękkie, stylowe osłonki na rączki do wózka Citygrips
Higienicznie jest ? Jest!
Jak się zabrudza do pralki wrzucam i po sprawie.
Co mnie cieszy? Chronią piankowe raczki przed zużyciem.
Czasem jest sytuacja, że wózek od ilości naładowanych toreb z zakupami się przewraca - właśnie wtedy piankowe rączki są uratowane . Nie ma żadnych zadrapań czy dziur jak w najlepszym szwajcarskiem serze. 
Zatem designerskie rączki rodzaju polka dot wpasowały się w całokształt :)

Mój wózek został oficjalnie "odpicowany"

Wszystkie fajne gadżety znajdziecie w sklepie klik -> tatata.pl

W co ulepszę jeszcze Blankową furę ?
ehmm...
Sama nie wiem..
Tatuśko spec w tej dziedzinie, chce zamontować tempomat i "coś", by sam jechał ;)





Kadry z naszego spaceru.










Design Blankowy :
Sweterek - knock-knock fashion
leginsy - h&m
balerinki - Pepco
ozdoby do włosów - Labbibou

Żelkowe orzeźwienie :)

Żelki – rodzaj cukierka z galaretki. Żelki wytwarzane są głownie z żelatyny oraz cukru buraczanego, do ich wytwarzania mogą służyć także pektyny oraz  bla, bla ... wiem, wiem wiem.
Tak mówi mi słynna wilkipedia.
Wszyscy krzyczą zgroza! Specjaliści alarmują, że żelki dla dzieci to sam cukier..
I takie tam inne historie prawdziwe
Nie od dziś wiadomo, że kochają je dzieciaki a matki płaczą nad ilością zjedzoną.
I czasem krzyczą na babcie, ciocie by nie przynosić  - do innych gości uśmiechają się szczerze (tak, jak dzieciaki na sam widok opakowania) i chowają daleko, daleko i wysoko, wysoko.
Oczywiście grzecznie mówią .." Pewnie kochanie, że Ci dam, ale po obiadku..." potem po kolacji, kolejnym śniadaniu a koniec końcem dają je wtedy, kiedy to chcą pogadać przez telefon z przyjaciółką czy dokończyć manicure.. takie podbramkowe sytuacje ;)
Czy ja daję żelki ? Daje, zdarza się, że daję. Ograniczam jak mogę a czasem nie mogę - to dam ;)
Jak każda Matka, chcę dawać to co najlepsze i dobrze zdaję sobie sprawę, co to jest, na co źle wpływa i ile tam cukru.
Eko Matka ze mnie żadna - choć podpatruję i  świadomość moja coraz to bogatsza.
Więc wiem, co jem.
Nie popadam też w paranoję, bo jak ja to mówię : " raz na rok, to i wąż się zesra"  :D

Także, dla tych - co też "czasem" przymykają oko, przepis na żelkowe orzeźwienie, czyli lody żelkowe!
U nas w domu to hit lata ! ( częstotliwość podawania - zależna od opiekunów )

Składniki !


 1.Pojemnik na lody
 2. Żelki jakie lubicie
 3. Szklanka soku  ( my lubimy Tymbark arbuzowy lub jabłkowy - sam cukier!!! ;) )
 4. Woda  - my akurat używamy dzbanka Dafi


Zanim przejdę do przepisu wspomnę o dzbanku muszę - bo się uduszę ;)
Zapewne nie odkryłam Ameryki, ale to wspaniałe rozwiązanie dla całej rodziny kupującej XXX zgrzewek wody. Woda filtrowana nalana prosto z kranu smakuje noooo tak jak butelkowej...
Więc po co przepłacać ? :)
Używam ją do wszystkiego: posiłków, napoi gorących (dzięki temu brak kamienia w czajniku) a przede wszystkim pije ją Czort.
Fajny jest też manualny wskaźnik przypominający, kiedy mamy zmieniać filtry - must have przy takim dzbanku dla zakręconych matek.
Szczegóły znajdziecie tu --> Dafi

Wracając do szybkiego przepisu na przepyszne LODY ŻELKOWE ( Czortowe) :
Sok rozcieńczamy z wodą i wlewamy do pojemników.
Następnie wrzucamy żelki ( ilość zależna od Was )
Na koniec wkładamy  pojemnik do zamrażarki i czekamy :))
Efekt estetyczny i smakowy zapewniam powala :)
Jednym słowem #omommm

Smacznego!





 

Moja mała Barcelona :)

Nie będzie dużo pisania, bo to miejsce w  które chcę Was przenieść to moja oaza spokoju, taka moja mała, Barceona. ( mam nadzieję, że przeczyta to Tatuśko i w końcu mnie tam zabierze ;)
Teraz klikamy i czytamy ( dzięki temu poczujecie ;) - > .KLIK.
Właśnie tam zasiadam z mrożoną kawą w te upalne dni a w te zimniejsze, otulam się kocem z kubkiem gorącej herbaty i napawam tą chwilą.
Tam odpoczywam, stworzyłam je na wzór 100 innych, a i tak wyszło po mojemu ( na szczęście).
Pełna głowa inspiracji balkonowych w tym roku skłoniła mnie bym poczyniła coś w tym kierunku, no i  jest !
Miał pomóc Tatuśko, ale znam go wspaniale, pewnie zrobiłby to zimą ;) więc jedyną pomoc jaką uzyskałam to ręce Czorta grzebiące w kwiatkach. 
Co najbardziej mnie cieszy i sprawia, iż chodzę po tym mym balkonie niczym paw i stroszę piórka ( zastanawiam się czy widzą to sąsiadki ;) ) - to, że wszystko zrobiłam sama.
Skromna w tym temacie nie jestem ;) Z miłą chęcią zaprosiłabym wszystkich na ten balkon i wcale, ale to wcale nie przeszkadzałoby mi, że ciśniemy się jak sardynki ;)
Wzdycham codziennie rano, a kładąc się spać, nie mogę doczekać się poranków.
Do tego doszedł mini basen Blankowy i co ? Ona też kocha moja Barcelonę ;)












Design Blankowy:
opaska - Tiger
bluzeczka - Gap
spódniczka - Moodmouse
lalka - Lollishop