codzienność,

milowy krok... :)

12:23:00 Ana B 24 Komentarze

Jej nie wiem od czego zacząć:)
Zrobiliśmy z Czortem ogromnie, duży milowy krok, jeśli taki jest :)
A jeśli jest większy to zapewne o ten wiekszy mi chodzi...
Otóż... pożegnałyśmy się z "moniem" - czyt smoczek, smok, cmok, dynduś , dynda czy jak tam u was się nazywa :)
To stało się tak nagle, bez dłuższego zastanowienia, bez obrania planu - sekunda, minuta zadecydowały no i może jeszcze to, że był już taki zmiętolony :)
A "monio" to ostatniego czasu mega uspokajacz był. Czasem ot tak Blanka sobie o nim przypominała , wiedziała gdzie leżał i zaraz sru po niego gnała.. doszłam do wniosku, iż stara nasza zasada gdzieś ginie, normalnie idzie sobie w las - bo zasada głosiła: "Monio tylko do spania! "
Chciałam to ukrócić, ale jakos nie wychodziło, czasem ( przyznam!) kiedy to moje dziecko w szał wpadło - dostało "monia" by sie uspokoiło i by matki nerwy nie puściły..
Tak sobie myślałam, kiedy ja to zrobię a przede wszystkim jak? przecież ona starsznie jest za tym swoim "moniem"... Co ja jej powiem ?
Czytając Matkę Klockowa doszłam do wniosku, iż wróżka u nas odpada normalnie odpada bo Blania to chyba jeszcze wróżek nie zna, wiec na momencie jej tego przeciez nie wytłumaczę ..
Pustkę w głowie miałam aż do wczorajszego wieczoru..
Kiedy Blanka obudziła się po drugiej drzemce wtedy na niego spojrzałam... myślę matko! trzeba już kupić nowego... i nagle taka żaróweczka się zapaliła ! pstryk! nowego? zanim się obejrzałam już stałam z nożyczkami obcinając mniejszą połowę.. potem przez chwile biło mi szybciej serce- jakbym dopuściła się jakiegoś wykroczenia i bała się konsekwencji, że mnie znajdą, osądzą ... matko takie emocje :)
Wracając do tematu to wieczór minął jak zawsze a jak tatuś Blankowy wszedł do domu to został o wszystkim poinformowany... tylko przerażające pytanie usłyszałam.. " i co teraz?.."  jeszcze jego ton..
Nie wiem, jakoś będzie - pomyślałam ale oczywiście już w głowie tykał mi zegar do nocnego spania...

Nagle, jakieś olśnienie.. mówię "patrzcie myszka !"
Tatuś Blankowy patrzy na mnie jak na wariatkę a Czort wyszukuje gdzie?
Mówię " tam..!"
Czort szuka pod kanapą a ja Tatuśkowi tłumaczę i mam wrażenie że  te nasze dogadanie idzie nam jak głuchoniemy ze ślepym..
Co miał zrozumieć.. no, że myszkę w domu mamy która lata sobie i skubie . Jak skubie to i "monia" może poskubać.. prawda?

minęło 30 minut a my gadamy o tej myszce, że lata i oczywiście my ją widzimy a czort już znudzony prosi o mleko ( bo ile to można szukać ?). Pije mleko, potem idziemy się kąpać ale wtedy już załącza się - maruda a tzn. Blanka woła "monio"!
Oczywiście, że go jej daje jakby niby nic..
i idę nalewać wodę..
a ona wpada i woła: "Mamuś, Mamuś!" - i pokazuje na "monia"
ja patrze i się dziwie, nagle wpada tatuś niczym bohater i oznajmia nam: "to pewnie myszka!"
Blanka oczy jak 5 zł i jakby ją to w ogóle nie ruszyło, próbuje zassać jeszcze raz ... coś jej nie idzie i tak z 15 minut...próbuje i nic
Tatuś Blankowy mówi: "...to co wyrzucamy? bo Monio nie dobry już.."
Blanka burknęła, że "..nie" - i poszła do pokoju spróbować raz jeszcze.

I uwaga... patrzmy idzie.. prosto do kuchni, otwiera szafkę i wyrzuca tego swojego "monia"
Miny nasze bezcenne ..
Oczywiście dalej był strach bo co teraz ? cała noc przed nami, drzemki w ciągu dnia - dzięki którym matka odpoczywa czy choćby robi obiad... co to będzie? jak żyć?
Dla pewności wzięłam ją na kolana odpaliłam grafikę google i pokazałam myszki. Jak wyglądają takie prawdziwe, jakie ząbki mają, jak skubią i że gania je kot - i tak z 15 minut oglądałyśmy a ona pokazywała jak to myszka ugryzła "monia" 

Nie taki wilk straszny...:)
Noc minęła prawie jak zawsze...
A dokładniej z usypaniem było inaczej ale to takie nasze małe potknięcie które planujemy skorygować:)
dokładnie w jakieś 30 min zasnęła..
A już dziś poszła na drzemkę sama:) tzn bez " monia" ale z całą ferajną:) Bluboszka, Misio, Misio z Sagi, Piesek i poduszka kotek :) no i zasnęła w 5 min :)
Oczywiście są pytania o " monia" ale zaraz przypominam jej o tym kto obskubał jej "monia" i czy pamięta ?
Wtedy to ona pokazuje jak myszka ugryzła "monia" i koniec końcem Matka zmienia temat :)

A więc ludziska u nas progres !:)

a to o niej mowa:)











design Blankowy:
opaska - Zara
sweterek - od Sofie life and fashion :)
bluzeczka- Obaibi
spodnie- h&m
buty - Zara






Podobne posty

24 komentarze:

  1. jaka mała zdolniacha :D
    pogratulować :D

    OdpowiedzUsuń
  2. super :) gratuluje to jest naprawdę krok do przodu :) no ja takiego problemu nie miałam ze smokiem bo "wre...a teściowa" Piotrusiowi ciągle mu tego smoka wyciągała jak był takim małym robaczkiem, więc mój syn wychowywał się bez smoka, a jak już teściowej nie było to synciu mój nie potrafił załapać i go wypluwał... i może dobrze, że smok nie był używany :) ale za to mleko pił z butelki, więc jak przegryzł smoka z butelczyny zamieniłam mu ten smok na fajny kubek i o dziwo szybko załapał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no powiem Ci, że dla nas to był wyczyn i nie wiem czy ja sie sama tego bardziej bałam..? ale już za nami :) a najlepsze że tak szybko przystosowała się do zmian :)

      Usuń
  3. Gratulacje i powodzenia :)
    a ja już liczyłam,że może czort mały rodzeństwa się spodziewa :D
    u nas smoczek też tak bez większych problemów pożegnaliśmy jak miała 6m taki pełen spontan przed spacerem i przez parę dni trzymałam go na wszelki wypadek ale się obyło,choć ze dwa razy miałam chęć zapchać nim buźkę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. heh rodzeństwa jeszcze nie ale spokojnie ;)

      Usuń
  4. Gratuluję - pożegnania z Moniem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Brawa dla Blaneczki :D Mimo że my nigdy nie używałyśmy smoczka uważam że jest to ogromny krok na przód :D

    Ps. Ślicznie jej w sweterku :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a bo sweterek piękny to i Blanka piękna :) :*

      Usuń
  6. no i super:) u nas chyba też nadchodzi ten czas bo półtoraroczniak ze smokiem jak na moje juz latać nie powinien. Ale może myslę tak dlatego, że Starszy Synek "rzucił" smoka w dniu, w którym miał pierwsze urodzinki. ot tak po prostu. za to zastąpił go butelką. a Fil z butli od pół roku nie korzysta, zrezygnował też wtedy z nocnych karmień a od kilku dni coraz rzadziej nosi pieluszkę:D więc chyba jednak będę dozować Mu te emocje związane ze zmianami. ale Malutkiej GRATULUJĘ:D i pewno też spróbujemy- kiedyś - "na myszkę":)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja jeszcze niedzieciata, ale tak zaczęłam się zastanawiać jak to u mnie będzie z tym smoczkiem. Bo słyszałam dużo opinii przeciw, głoszących , ze od smoczka trzeba dziecko szybko odzwyczaić. Cóż.. czas zweryfikuje. Przeczytałam z uwagą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ja sama byłam zdania nie dawać jednak przyszedł dzień a tak na serio druga doba życia Blanki.. gdzie człowiek zmienił zdanie w sekunde..;)

      Usuń
  8. wow, powodzenia-gratulujemy :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. My jaj na razie jesteśmy na etapie - smoczek must have :) :P
    Ale historia z myszką idealna ! :)

    Pozdrawiamy i zapraszamy do Nas ! :)
    http://mamalolipoli.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. U nas nie było smoczka, bo N. od początku go nie chciała. Za to ukochany i uwielbiany był cycuś mamusi. Długo nie mogła się z nim rozstać, ale w końcu i z nim się pożegnała. Nie zapomnę pierwszego usypiania bez cycka - nie wiem, kto bardziej płakał - ja czy ona :) Dobrze, że tatuś stanął na wysokości zadania i dziecko usnęło w 5 minut. Zdecydowanie to bardziej my dorośli się tego obawiamy...
    Gratulacje dla Was!

    OdpowiedzUsuń
  11. gratulacje. u nas smok nie był w użyciu, bo maluch nie chciał na początku, a teraz sobie myślę.. może to i lepiej - bo nie musieliśmy potem odzwyczajać :)
    zapraszam na konkursik :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jesteście genialni!
    Mnie Mama nabrała, że mojego smoczka zjadł pies, zresztą mój ukochany, więc przestałam marudzić ale byłam większa.
    Moje Dziecko znajdzie monia wszędzie, dzisiaj przeszukała całą wielgaśną torbę matki przed snem, żeby wyłowić smoczki.

    OdpowiedzUsuń
  13. ale super sweter! sama bym taki przygarnęła :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Ha Ha ! Świetny pomysł ! Ja powoli się przymierzam, ale tak jak Ty... mam straszne obawy. ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. GRATUACJE!!! ;) a tak btw u nas smokuś zwie się 'gunga' :D hheee

    OdpowiedzUsuń
  16. Dzięki za ten wpis. Pozbycie się "monia" jeszcze przed nami ale już psychicznie się do tego przygotowuję :)

    OdpowiedzUsuń
  17. ale słodziara mała ;)
    Obserwuję i zapraszam do siebie;)

    OdpowiedzUsuń
  18. buty buty butyyyyyyy ah !!!! Cala Blanka extra ! ;)

    OdpowiedzUsuń