citygrips,

Pimp My Wózek

16:05:00 Ana B 20 Komentarze

Zapraszam Was na moje wydanie "Pimp My Wózek" :)

Zbliża się okres letnio / wczasowy, zatem wózki mają branie.
Bo kiedy one bardziej potrzebne, jak nie teraz.
Jedziesz na urlop. Chodzicie, zwiedzacie - dziecko marudzi.. To co? Do wózka siuup
Jedziesz na wczasy, w te góralskie lasy - dziecko marudzi, bo komu chce się chodzić po tych lasach ;)
To co? Do wózka siup.
Idziesz na plażę - dziecko 100% naładowane energaizerem, a wózek? Toć to "pomagier" Twój , wielbłąd inaczej. Bo jak to samemu wtachasz na plażę parasol, parawan i lodóweczkę z chłodnym piwem dla Tatusia ?? No jak?
I tak mogłabym wymieniać i wymieniać..
Sytuacji jest masę, dlatego Ty Rodzicu zadbaj o swój wózek by był dla Ciebie podporą, ulgą w tych upalnych jak i deszczowych dniach :)

Nasz wózek to Micralite super lite. Uwierzcie do tej pory nie znalazłam lepszego, kupiłam nawet Maclarena denim Questa strollera ale to nie ta bajka. Nim mogę jeździć tylko po posiadłości lalki Barbie.
Nasz żółciutki Micralite miał być zdradzony, ale zanim to zrobiłam pocałowałam go w kółka i przeprosiłam ciepłym prysznicem z pianą.

Otóż wózek to inwestycja - trzeba dbać bo można sprzedać :)
Zatem "Pimp My Wózek" zaczął się delikatnie od organizera do wózka.
Podręczna rzecz gdzie włożysz klucze, telefon i portfel ( są przegródki na rzepę, więc tam wciskam)
Pojemnik nie jest zamykany, dlatego zawsze mam go na oku albo kładę na niego jakąś bluzę by nie kusił oka ;) Co jeszcze mi się podoba ? Jest sztywny !! - np. ląduje tam kubek termiczny z kawą i się nie przewraca.
Pojemnik z żółtym nosorożcem robi uliczne furorę bo często pytano mnie gdzie? ile? czy był w komplecie ? :)

Kolejnym krokiem "Pimp My Wózek" to miękkie, stylowe osłonki na rączki do wózka Citygrips
Higienicznie jest ? Jest!
Jak się zabrudza do pralki wrzucam i po sprawie.
Co mnie cieszy? Chronią piankowe raczki przed zużyciem.
Czasem jest sytuacja, że wózek od ilości naładowanych toreb z zakupami się przewraca - właśnie wtedy piankowe rączki są uratowane . Nie ma żadnych zadrapań czy dziur jak w najlepszym szwajcarskiem serze. 
Zatem designerskie rączki rodzaju polka dot wpasowały się w całokształt :)

Mój wózek został oficjalnie "odpicowany"

Wszystkie fajne gadżety znajdziecie w sklepie klik -> tatata.pl

W co ulepszę jeszcze Blankową furę ?
ehmm...
Sama nie wiem..
Tatuśko spec w tej dziedzinie, chce zamontować tempomat i "coś", by sam jechał ;)





Kadry z naszego spaceru.










Design Blankowy :
Sweterek - knock-knock fashion
leginsy - h&m
balerinki - Pepco
ozdoby do włosów - Labbibou

20 komentarze:

dafi,

Żelkowe orzeźwienie :)

14:22:00 Ana B 38 Komentarze

Żelki – rodzaj cukierka z galaretki. Żelki wytwarzane są głownie z żelatyny oraz cukru buraczanego, do ich wytwarzania mogą służyć także pektyny oraz  bla, bla ... wiem, wiem wiem.
Tak mówi mi słynna wilkipedia.
Wszyscy krzyczą zgroza! Specjaliści alarmują, że żelki dla dzieci to sam cukier..
I takie tam inne historie prawdziwe
Nie od dziś wiadomo, że kochają je dzieciaki a matki płaczą nad ilością zjedzoną.
I czasem krzyczą na babcie, ciocie by nie przynosić  - do innych gości uśmiechają się szczerze (tak, jak dzieciaki na sam widok opakowania) i chowają daleko, daleko i wysoko, wysoko.
Oczywiście grzecznie mówią .." Pewnie kochanie, że Ci dam, ale po obiadku..." potem po kolacji, kolejnym śniadaniu a koniec końcem dają je wtedy, kiedy to chcą pogadać przez telefon z przyjaciółką czy dokończyć manicure.. takie podbramkowe sytuacje ;)
Czy ja daję żelki ? Daje, zdarza się, że daję. Ograniczam jak mogę a czasem nie mogę - to dam ;)
Jak każda Matka, chcę dawać to co najlepsze i dobrze zdaję sobie sprawę, co to jest, na co źle wpływa i ile tam cukru.
Eko Matka ze mnie żadna - choć podpatruję i  świadomość moja coraz to bogatsza.
Więc wiem, co jem.
Nie popadam też w paranoję, bo jak ja to mówię : " raz na rok, to i wąż się zesra"  :D

Także, dla tych - co też "czasem" przymykają oko, przepis na żelkowe orzeźwienie, czyli lody żelkowe!
U nas w domu to hit lata ! ( częstotliwość podawania - zależna od opiekunów )

Składniki !


 1.Pojemnik na lody
 2. Żelki jakie lubicie
 3. Szklanka soku  ( my lubimy Tymbark arbuzowy lub jabłkowy - sam cukier!!! ;) )
 4. Woda  - my akurat używamy dzbanka Dafi


Zanim przejdę do przepisu wspomnę o dzbanku muszę - bo się uduszę ;)
Zapewne nie odkryłam Ameryki, ale to wspaniałe rozwiązanie dla całej rodziny kupującej XXX zgrzewek wody. Woda filtrowana nalana prosto z kranu smakuje noooo tak jak butelkowej...
Więc po co przepłacać ? :)
Używam ją do wszystkiego: posiłków, napoi gorących (dzięki temu brak kamienia w czajniku) a przede wszystkim pije ją Czort.
Fajny jest też manualny wskaźnik przypominający, kiedy mamy zmieniać filtry - must have przy takim dzbanku dla zakręconych matek.
Szczegóły znajdziecie tu --> Dafi

Wracając do szybkiego przepisu na przepyszne LODY ŻELKOWE ( Czortowe) :
Sok rozcieńczamy z wodą i wlewamy do pojemników.
Następnie wrzucamy żelki ( ilość zależna od Was )
Na koniec wkładamy  pojemnik do zamrażarki i czekamy :))
Efekt estetyczny i smakowy zapewniam powala :)
Jednym słowem #omommm

Smacznego!





 

38 komentarze:

balkon,

Moja mała Barcelona :)

20:32:00 Ana B 32 Komentarze

Nie będzie dużo pisania, bo to miejsce w  które chcę Was przenieść to moja oaza spokoju, taka moja mała, Barceona. ( mam nadzieję, że przeczyta to Tatuśko i w końcu mnie tam zabierze ;)
Teraz klikamy i czytamy ( dzięki temu poczujecie ;) - > .KLIK.
Właśnie tam zasiadam z mrożoną kawą w te upalne dni a w te zimniejsze, otulam się kocem z kubkiem gorącej herbaty i napawam tą chwilą.
Tam odpoczywam, stworzyłam je na wzór 100 innych, a i tak wyszło po mojemu ( na szczęście).
Pełna głowa inspiracji balkonowych w tym roku skłoniła mnie bym poczyniła coś w tym kierunku, no i  jest !
Miał pomóc Tatuśko, ale znam go wspaniale, pewnie zrobiłby to zimą ;) więc jedyną pomoc jaką uzyskałam to ręce Czorta grzebiące w kwiatkach. 
Co najbardziej mnie cieszy i sprawia, iż chodzę po tym mym balkonie niczym paw i stroszę piórka ( zastanawiam się czy widzą to sąsiadki ;) ) - to, że wszystko zrobiłam sama.
Skromna w tym temacie nie jestem ;) Z miłą chęcią zaprosiłabym wszystkich na ten balkon i wcale, ale to wcale nie przeszkadzałoby mi, że ciśniemy się jak sardynki ;)
Wzdycham codziennie rano, a kładąc się spać, nie mogę doczekać się poranków.
Do tego doszedł mini basen Blankowy i co ? Ona też kocha moja Barcelonę ;)












Design Blankowy:
opaska - Tiger
bluzeczka - Gap
spódniczka - Moodmouse
lalka - Lollishop

32 komentarze:

blog parentingowy,

Blog parentingowy..

00:32:00 Ana B 18 Komentarze

Ostatnio zapytano mnie po co piszę bloga i czy nie lepiej byłoby mi pisać pamiętnik..
Yhyyy
Fakt, właśnie wtedy przypomniały mi się słowa Marilyna Mansona - krótkie zafascynowanie tą osoba w młodym wieku skłoniło mnie do przeczytania jego autobiografii. Śmieszna była :)
Zatem nawet i mądra jak zapamiętałam te słowa. :)
Otóż Marilyn uważał, iż ludzie nie piszą pamiętników dla siebie. Piszą je dla innych , jako tajemnicę , której nie chcą nikomu wyjawić, ale tak na prawdę pragną by wszyscy ją znali ( prędzej czy później ). - i co ? Prawda !
No bo pamiętnika nie palisz, nie wrzucasz do wody, na dno oceanu ;) ( widzicie te moje oko zmrużone ?)
Leży gdzieś w szufladzie na samym dnie i starzeje się razem z Tobą a potem czyta go córka, wnuk i koledzy a, że oni z Łódzkiej filmówki to i może nada się do scenariusza ;)
Marilyn również stwierdził, że najbezpieczniejszym miejscem dla naszych mysli jest nasza, własna pamięć, której nikt nie może wziąć i przeczytać, ot tak.
Prawda ?
Oczywiście, że tak !
Więc pozwólcie Kochani Moi, iż będę pisała tu co chciała.
To co ważne dla mnie - a mniej dla was, zostawię sobie. Jeśli uznam, że coś ma wylądować tu, bo potem nada się do dobrego materiału mego wnuka czy wnuczki, to tak się stanie.
A nazwa - blog parentingowy to tak z góry powiedzmy mi dane, tak jak genitalia Adamowi i Ewie.
Rozumiecie ? Szpan z angielszczyzny musi być to jak focia ze Starbucksa na Instagramie ;)
Zatem parentingowy blog prowadzę niczym pamiętnik na kłódkę, pisząc go wirtualnie pragnę wyjawić tajemnice nasze:

Oto Czort - Blanka lat 2,5   ( Czasem, omyłkowo - stwierdza, że ma więcej, np 4,5 a czasem jest po prostu stara. To wszystko zależy z kim przebywa )
Budowa - powiedzmy zbita. Jeść lubi i potrafi. :)
Gada od momentu wstania, po zamykające się powieki.
Śpiewa, recytuje niemalże z 20 piosenek, wyliczanek, wierszy.
Ulubione śniadanie to żelki, obiad - żelki, kolacja - ewentualnie lody z żelkami .
Bez smoczka od dawien dawna, za to jeszcze posikuje w majtochy ... ( kiedyś zrobię edit  ;))
Oprócz żelek, lubi wodę, dzieci ( małe, duże ) i piosenek ze 100 - bo co nie włączę to jej ulubiona... to nic, że słyszy ją pierwszy raz ;)



   






Blaneczkowy design :
Bluzka - Knock Knock Fashion
Leginsy - h&m
opaska - reserved
Trampki - Converse

18 komentarze:

bart druk,

Spotkanie Blogerek / Giżycko part I

15:22:00 Ana B 25 Komentarze

Do tej pory zastanawiam się co napisać, gdzie byłam, co robiłam bo mam wrażenie, że śniłam :)
Serio !
Spotkanie Blogerek w Giżycku w Caffe Crema było czymś w rodzaju szybkiej, udanej randki
Wstajesz rano, ale już od wczoraj myślisz w co się odziać..
Robisz make up i starasz się by był inny niż zawsze, ale kończy się to jak zawsze...
Więc lecisz na spotkanie, pędzisz niczym struś Pędziwiatr a i tak się spóźniasz...
No i jesteś tam wreszcie cała w emocjach, trochę się trzęsiesz i masz wrażenie, że wszystko wlatuje Ci do ucha i wylatuje. Czujesz się obecna, ale jednak nie do końca - podniecasz się tym wszystkim jak mały dzieciak, czujesz motylki w brzuszku, jak zaglądasz do paczek sponsorów ;)
Czasem wyłączasz się na chwilę niczym przycisk MUTE na pilocie i widzisz jak oni wszyscy śmieją się , rozmawiają a czasem dłubią w nosie ;)
Aż tu nagle, tą wspaniałą chwilę przerywa Ci krzyk - słyszysz go takiego spowolnionego jakbyś przewijała, wydłużała słowo : Aaaaaaaaaaaaania ! no i wtedy te uczucie kubła zimnej wody !
Ania !!! Blanki nie ma! ...
No tak zapomniałam, że na tą randkę wybrałam się z dzieckiem ;)
A Dziecko zajęło się samo sobą w fontannie ...

Wracając do sedna sprawy całego spotkania a bardziej organizacji - level 100282787275276
Serio :) !!!
Nie chcę pisać jak było słodko, pierdząco bo mam wrażenie, że nie uwierzycie a pomyślicie, że robię to z sympatii.
No, ale tak było! Muszę słodzić !
Był spontan i total luz bo dwie organizatorki Natalia ( Mama Diabełka ) i Roksana ( Dzwoneczkowy Raj Mamy ) zrobiły to idealnie i do tego wszystko - wirtualnie, plus dwa telefony :)
Można ?
Oczywiście, że tak :)
Dziewczyny wypełniły nam czas warsztatami nt. robienia zdjęć dzieciom przez sympatyczną fotograf Annę Zalewską - Mart, nakarmiły nas porządnie i pić kazały :)
A na koniec by spalić kalorie Kasia z Fit - Giżycko dała nam po bandzie ;) a dokładniej już wiem co robię źle- niebawem brzuch będę miała niczym Chodakowska ;)
Tak się rozpisałam a bułki drożdżowe z dżemorem wołają ;)

Dziękuję wszystkim !
I do zobaczenia !!!
:*













Uczestniczki : Mama Diabełka , Jej cały świat, Aktywna mama i syn, Dzwoneczkowy raj mamy, AniBarPioMar, Super Dzieciaczki, Malinka 24, Lesia - Rękodzieło, Pani Rolnik, Blaneczkowo

Sponsorzy : Dafi, Bart-Druk, Tinuff, Mama i Ja, Mariza, Osmoza Care, Pat&Rub, Carmex, Dong -A Polska, InFarmacja, Lesia -Rękodzieło, Vicks, Gospodarstwo rolne Ilona i Andrzej Wasieczko, Fotograf Anna Zalewska - Mart, Soraya, Lenny Lamb, Portal Czytam, Barbaras, Bombelinkowo, Lulek.Tv, Dermasova, Beter, Batiste, Foppapedretti, Mazurolandia, Wydawnictwo Dookoła Świata, Pluplu, Ognisty Ptak, Charisma, Wydawnictwo Dwie Siostry, Emiludek.              

25 komentarze: